Boże Narodzenie jest w Polsce obok Wielkanocy najuroczyściej obchodzonym świętem. Szczególnie wieczerza wigilijna, jedyny już chyba uroczysty posiłek w kuchni polskiej w którym tak wyraźnie zachowały się ślady obrzędów z czasów przed wprowadzeniem chrześcijaństwa do Polski. W „polskim Bożym Narodzeniu” oba te wątki ,pogański i chrześcijański, splotły się w barwną i pełną poezji całość. Do wieczerzy wigilijnej zasiadano z zapadnięciem zmroku, z chwilą ukazania się pierwszej gwiazdy, pilnie wypatrywanej przez dzieci. Zaczynano od dzielenia się opłatkiem połączonym ze składaniem sobie życzeń. Jest to chwila wzruszająca, jak żadna inna w roku, wywołująca wiele wspomnień sięgających dzieciństwa i młodości, chwila przesłonięta smutkiem po tych, którzy już na zawsze odeszli, i zarazem rozjaśniona wiecznie płonącą w sercach ludzkich nadzieją pełnego szczęścia.

Dla dzieci jest to chyba najpiękniejszy wieczór w roku, w którym atmosfera baśni urzeczywistnia się na parę godzin, w blasku różnobarwnych światełek choinki, pod którą kochające ręce położyły, dla wszystkich obecnych, dary – takie, na jakie kogo stać. Ale najskromniejszy nawet upominek posiada w ten wieczór wartość wyjątkową, stając się symbolem łączącej ludzi miłości i przyjaźni.

Niektóre zwyczaje , tak bardzo charakterystyczne dla polskiego Bożego Narodzenia wywodzą się z obrzędów słowiańskich. Przetrwały one po dziś dzień, świadcząc o tym , jak głęboko były one w sercach naszych przodków zakorzenione, skoro i nasze pokolenie nawiązuje do nich jako do najbardziej swojskiej tradycji. Zresztą wiek XXI , wiek rewolucyjnych przemian społecznych i odkryć technicznych, cani i szanuje te być może naiwne, lecz pełne niepowtarzalnej poezji echa dawno minionych czasów, ponieważ tli się w nich iskra wiecznie żywego piękna i wiecznie żywej tęsknoty do szczęścia i pokoju.

Najwięcej z owych pradawnych zwyczajów związanych z Bożym Narodzeniem przetrwało i żyje na wsi, choć wiele z nich zachowały i „miejskie święta”. Na wsi stawia się często w izbie , w której odbywa się wieczerza wigilijna , nie wymłócone snopy zboża w czterech kątach lub w kącie od wschodniej strony. Po wigilii zaś tu i ówdzie utrzymał się stary zwyczaj dawania zwierzętom domowym po kawałeczku opłatka dla zapewnienia im zdrowia oraz pięknego przychówku. Wierzono, iż o północy zwierzęta rozmawiają ludzka mową. Dość powszechnym zwyczajem , również i w miastach, jest kładzenie siana pod obrus, którym nakryto stół wigilijny. Wyciągnięte spod obrusa zielone źdźbło oznaczało powodzenie w miłości i rychły ślub, sczerniałe-niepowodzenie, pokrzyżowanie planów małżeńskich, a nawet staropanieństwo. Nie brano , oczywiście , tych wróżb zbyt serio, lecz bawiono się przy tym doskonale. Natomiast dzielenie się poświęconym opłatkiem było i pozostało momentem szczególnie wzruszającym. W tej uroczystej chwili wybaczano sobie wzajemne urazy i przewiny, pieczętując zgodę pocałunkiem. Ale najpiękniejszym chyba ze staropolskich zwyczajów wigilijnych było zapraszanie na wieczerzę ludzi samotnych. Nikt bowiem nie powinien w ten wieczór być opuszczonym i samotnym.

Polskie kolędy często bardzo stare, należą do klejnotów polskiej pieśni ludowej i religijnej. Dla wielu Polaków żyjących z dala od kraju, kolędy były i są nadal wzruszającym symbolem polskości. Fryderyk Chopin wyraził swa wielką tęsknotę za Polską wplatając w tragiczne akcenty Scherza h-moll -pełną słodyczy, kołysankową melodię popularnej polskiej kolędy „Lulajże ,Jezuniu…”

A teraz – zaglądnijmy do staropolskiej kuchni. W okresie bezpośrednio poprzedzającym Boże Narodzenie. Ruch panuje w niej niebywały. Zapachy i aromaty mieszają się, tworząc przedziwną symfonię utkaną z wielu podniecających apetyt i wyobraźnie apetyt. Nawet i dziś, w nowoczesnych kuchniach, gdy pani korzysta jedynie z pomocy małżonka lub dorastających pociech, jest to okres niezwykle wzmożonej twórczości kulinarnej. W prawdzie niektóre tradycyjne bożonarodzeniowe specjały można dziś kupić gotowe, lecz nie mogą one równać się z potrawami, które w wielu rodzinach przygotowuje się według przekazywanych z pokolenia na pokolenie przepisów. Głównym akcentem kulinarnym polskiego Bożego narodzenia była i pozostała nadal wieczerza wigilijna. W następne dni jadało się i jada suto i mięsnie, lecz potrawy nie różnią się zasadniczo od potraw podawanych przy innych świątecznych i uroczystych okazjach. Słodkie ciasta wypiekane na Boże narodzenie były mniej urozmaicone od ciast wielkanocnych. Pierwsze miejsce zajmowały ex aequo pierniki i makowce. Wigilia składa się z dwunastu dań, tylu ilu było apostołów. Dominowały dania rybne przyrządzane na naj przeróżniejsze sposoby. W śród których nie mogło zabraknąć słynnego karpia w szarym sosie. Niekiedy dań rybnych było tyle iż tradycyjna liczba 12 potraw okazywała się niewystarczająca. Ale i na to była rada: wszystkie potrawy z ryb uważano za jedno danie! Wigilie otwierała jedna z tradycyjnych zup: barszcz czerwony z uszkami, zupa grzybowa lub – rzadziej – migdałowa. Największą popularnością cieszył się barszcz, klasyczna zupa staropolskiej kuchni. Oprócz dań rybnych podawano sławny staropolski groch z kapustą, potrawę z grzybów suszonych, kompoty z suszonych owoców, głównie ze śliwek, we wschodnich częściach Polski słynną kutie oraz świąteczne ciasta. Tak to rygorystycznie pościli dawniej Polacy, świecąc przykładem bezbożnikom innowiercą. Dziś takie wigilie – giganty należą do bezpowrotnej przeszłości. Nie posiadamy apetytów naszych przodków których zaspokajanie pochłaniało nieraz całe fortuny.

Ale wigilie urządzamy nadal, jest w nich bowiem nie tylko poezja tradycji ale i atmosfera rodzinnego ciepła. A smak i ceremoniał tradycyjnych potraw wigilijnych posiadają dar ich wywoływania, pozwalając sięgnąć wspomnieniami w przeszłość i marzeniami w przyszłość.

Karp faszerowany, pieczony”

Dwa średnie wypatroszone karpie, pół kostki masła, jedna cebula, 30dag pieczarek, posiekana natka pietruszki, dwie szklanki bułki – kajzerki pokrojonej w kostkę, 3 łyżeczki soli, pół łyżeczki pieprzu, pół łyżeczki roztartego tymianku, pół szklanki mąki, dwie łyżki soku z cytryny.

Posiekaną cebule podsmażyć na połowie rozgrzanego masła często mieszając. Dodać umyte, pokrojone grzyby i smażyć 5minut. Dodać natkę, bułkę, sól, pieprz i roztarty tymianek. Oczyszczone i opłukane ryby nadziać przygotowanym farszem i zaszyć bawełnianą nicią lub spiąć wykałaczkami. Obtoczyć w mące, smażyć do zrumienienia z obu stron na pozostałym maśle. Następnie luźno zawinąć każdą rybę w folię aluminiową, włożyć do nagrzanego piekarnika i piec przez 15min w temperaturze 180°C. Rozwinąć ryby z foli i piec jeszcze przez 10minut, tak aby się ładnie przyrumieniły. Karpie udekorować kawałkami cytryny i zieloną pietruszką.

 

Z życzeniami radości na święta – Maria Śmigielska

Ta strona używa plików Cookies. Kliknij tutaj aby dowiedzieć się więcej!
2012 - 2022. Wszystkie prawa zastrzeżone Niepubliczne Przedszkole "Jarzębinka". Wykonanie: seewip